środa, 21 listopada 2012

Jesienna książka "Kałasznikow Kebab"


Witajcie : )

Jesień daje mi się ostro we znaki i po godzinie 17:00 nie mam już na nic siły.
Najchętniej po tej godzinie siadam na kanapie, otulam się mięciutkim kocem, stawiam na stoliczku dzbanek z gorącą herbatką nalewam jej sobie do filiżanki i zaczynam czytać książkę.

Ostatnio przeczytałam „Kałasznikow kebab. Reportaże” autorstwa Anny Badkhen. Generalnie jest to ciężka literatura pod względem merytorycznym, zwłaszcza dla kobiet. O dziwo jak już napisałam autorką jest kobieta, z zawodu dziennikarka wojenna. Dlatego nie będę generalizować być może nie które kobiety lubią tego typu książki. Do mnie jednak ta tematyka nie przemawia ponieważ ciężko czytać mi książki opisujące tak wielki ogrom agresji. Zwłaszcza w momencie gdy sama siedzę w bezpiecznym mieszkanku z kubkiem gorącej herbaty w ręku.

Czy lubicie czytać książki o tematyce wojennej ?

Jesień właśnie kojarzy mi się z literaturą, ciepłem, kolorami, kaloszami, kasztanami i deszczem.

Z czym wam się kojarzy jesień ?

Pokrótce o książce:

„Kałasznikow kebab. Reportaże” Anna Badkhen
Udając się w miejsca najgroźniejszych konfliktów, stara się trafić przede wszystkim do cywilów. Siadając z nimi do stołu, dzieląc się jedzeniem, wysłuchuje intymnych wspomnień, poznaje kulisy wojny. Opowieści o talibach zarabiających fortuny na uprawie maku (ok. 70 proc. opium na świecie pochodzi z Afganistanu), współpracy bin Ladena z Amerykanami, gwałtach na Pasztunkach, więzieniach i upalonych haszyszem młodych, pozbawionych perspektyw żołnierzach dają obraz daleki od headlinowych newsów. Wśród relacji przewijają się prywatne wspomnienia dziennikarki, opisującej nie tylko niebezpieczeństwa, których doświadczyła, ale także chwytające za serce momenty dobroci tuziemców. Picie wódki z grożącymi śmiercią rosyjskimi pułkownikami, ucieczka opancerzonych ochroniarzy sąsiaduję z opisami rozpaczy bliskich, których rosyjski Specnaz zagazował w teatrze na Dubrowce, nauki chodzenia w czadorze, którą Badkhen otrzymała od kobiet w Kabulu, i przepisami na najlepsze potrawy.”


Recenzja pochodzi ze strony empic.com



10 komentarzy:

  1. Ja nie lubię książek o tematyce wojennej. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez nie przepadam za książkami o tematyce wojennej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To znaczy, nie chodziło o lenistwo, tylko niemożliwości podołania pewnym zadaniom.
    Tematyka wojenna - nie dziekuje.
    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. nikt ze znajomych nie wie o blogu, a więc mogę sobie pisać co chcę, bo inaczej miałabym duże ograniczenia... ;)
    nie czytałam tej książki, ale wydaje się bardzo ciekawa, mimo iż nie przepadam za taką tematyką ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie lubie takich książek :D
    Proszę zajrzyj do mnie , zaobserwuj ja zrobię to samo ♥ To dla mnie ważne!!!! ♥♥
    www.oliwiaa-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ja ogólnie czytam bardzo mało książek a jeśli już to raczej te "lżejsze" tematycznie, także taka książka jaką pokazałaś raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wydaje się być bardzo prawdziwą i trudną lekturą, przez co nie wiem czy chcę ją czytać. Możliwe że dostałabym załamania nerwowego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo prosimy o kontakt w sprawie kartki zaladowanej na Scrapujace Polki.Pozdrawiam ABily

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie nie dla mnie ta książka :(

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja bym chyba przeczytała... Jednak... Choć od temató wojny uciekam...

    OdpowiedzUsuń